Kicia Kocia ogłasza: zgubiliście pół garderoby i kawał warsztatu!
Zima w tym roku postanowiła przypomnieć nam, jak wygląda prawdziwy mróz, a goście klubokawiarni Kicia Kocia – jak wygląda prawdziwe roztargnienie. Ekipa lokalu zauważyła, że w ostatnich tygodniach odwiedzający zostawili po sobie dużo fantów.
Czapki, szaliki i… blond peruka
Zaczęło się niewinnie. Zwykłe zimowe zguby:
– dwadzieścia czapek z dzianiny,
– kilkanaście szalików,
– czapki do biegania,
– sportowe kominy.
Ale potem lista zaczęła przypominać scenariusz do filmu o alternatywnej rzeczywistości. Ktoś zostawił blond perukę. Ktoś inny – świadectwo ukończenia sesji w escape roomie (czyżby jednak nie udało się uciec?). Rękawiczki w wersji męskiej, damskiej i dziecięcej sugerują, że całe rodziny wychodziły z lokalu bez świadomości, że mają dłonie.
Od parasolek po kamienną kulkę
Wśród zgub znalazły się również:
– cztery parasolki i jeden parasol (różnica jest ważna),
– klucze,
– kamienna kulka,
– naszyjnik, obrączka i kolczyki,
– okulary przeciwsłoneczne, korekcyjne i imprezowe (te ostatnie pewnie zgubiły się same),
– pokrowiec z lekami,
– pokrowiec na laptopa,
– krem do rąk,
– pusty plecak,
– dwa resoraki,
– damskie sweterki, kardigany i moherowy klasyk,
– beret i spinki do włosów,
– porcelanowy ptaszek,
– butelka z filtrem,
– mufka na ręce,
– kij od szczotki,
– czapka bejsbolowa z nazwą pewnej polskiej partii (bez komentarza),
– inne czapki bejsbolowe,
– tunika,
– męskie półgolfy,
– bluza z kapturem,
– sweter typu „rycerz okrągłego stołu”,
– kombinerki i śrubokręt.
Odbierzcie swoje skarby
Wszystkie te przedmioty czekają grzecznie za barem, gotowe wrócić do swoich właścicieli. Jeśli więc brakuje Wam czegoś w domu – zanim zaczniecie podejrzewać współlokatora, psa albo własną pamięć – sprawdźcie w Kici Koci.
A jeśli zgubiliście blond perukę, obrączkę albo kij od szczotki – spokojnie, nikt nie będzie zadawał pytań. Lokal widział już rzeczy znacznie dziwniejsze.