Sankami w żywopłot. Błąd projektanta czy ludzka bezmyślność?

Zjeżdżają wprost w nowo posadzony żywopłot
Zjeżdżają wprost w nowo posadzony żywopłot
Powiększona nieco w czasie modernizacji parku górka w Parku Polińskiego przyciągnęła zimą liczne grono miłośników białego szaleństwa. Tylko dlaczego mając do wyboru 4 strony świata, niektóre osoby, zarówno dzieci jak i dorośli wybierają zjazd wprost na nowo posadzony żywopłot, po prostu go niszcząc? A może projekt był zły?

"Na górce w Parku Polińskiego, dzieci małe i nieco większe na sankach zjeżdżają wprost w nowo posadzony żywopłot, a że jest zmarznięty po prostu się łamie! Wzdłuż żywopłotu alejka, ławki i opiekunowie, rodzice itp. nie reagują, że sanki niszczą krzewy. Kiedy zwróciłem uwagę, nikt też nie zareagował, zwłaszcza z dorosłych, kilka osób spojrzało w moją stronę bez reakcji, jakbym śniegu nigdy nie widział..." - dzielił się swoimi spostrzeżeniem na jednej z grup dyskusyjnych mieszkaniec Grochowa.

"No chyba jednak park ma być dla ludzi, a nie ludzie dla parku? Jeśli żywopłot będzie połamany to znaczy, że został posadzony w nieodpowiednim miejscu. Życie weryfikuje błędy w projektach, oczywiście nie piszę tu o dewastacji ławek czy czegoś innego, tylko o rozsądnym planowaniu" - odpowiada w burzliwej dyskusji jedna z mieszkanek.
2016-01-25 20:29 897

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.