Jaki los czeka budynek dawnej piekarni?

Stan techniczny grochowskiej piekarni z dnia na dzień jest coraz gorszy. Nieogrzewany - pozbawiony lokatorów zabytkowy budynek bardzo szybko może osiągnąć stan kiedy na ratunek będzie już za późno. Kto wyciągnie pomocną dłoń?

Na wczorajszej debacie zatytułowanej "Teodorówka - wczoraj, dziś i jutro" spotkało się wiele znakomitych osób. Jednak to przede wszystkim obecność rodziny grochowskiego piekarza - Teodora Rajcherta przyczyniła się do tego, iż mogliśmy poznać nowe, nieznane dotąd fakty i zarazem z nieco innej perspektywy spojrzeć w jakiej sytuacji znajduje się rodzina, która po 22 latach starań odzyskała swoją własność.

Fakty historyczne

"Cały obiekt został wybudowany w latach 1918-1926. I to jest 100% pewna informacja, ponieważ takie są przekazy rodzinne. Dziadek zginął 25 lipca 1944 w Międzylesiu. Poprawna pisownia nazwiska to Rajchert a nie Raichert czy Reichert. Z pełną świadomością ślad po szrapnelu pochodzi z 1939 roku a nie 1944" - mówiła Ewa Męczyńska, wnuczka Teodora Rajcherta.

Chwila gorzkiej prawdy

Zabudowania piekarni zostały zwrócone spadkobiercom na początku stycznia 2012 roku po 22 latach starań... Dziś trzeba z całą powagą stwierdzić, iż to głównie dzięki bierności urzędników zawdzięczamy obecny, tragiczny stan techniczny piekarni. Co więcej - najwięcej zniszczeń w budynku miało miejsce w ostatnich kilku latach latach, kiedy to wprowadzeni przez ZGN najemncy urządzili np. w środku prowadzonej restauracji szambo...

Fakty te dobrze obrazują jakim nieszczęściem dla Warszawy był tzw. dekret Bieruta pozbawiający nie tylko właścicieli ich dóbr ale również należytej opieki - skazując je po prostu z upływem lat na zagładę.

Co nas czeka?

Michał Krasucki z TONZ poinformował, iż obiekt jest już objęty opieką konserwatorską i rodzina będzie mogła starać się o dofinansowanie na wykonanie zabezpieczenia budynku.

W czasie spotkania Ewelina Rosiak zaprezentowała swoją pracę dyplomową przewidującą adaptację dawnej piekarni Rajcherta na potrzeby ośrodka kultury dla Pragi Południe. Niestety, szanse na realizację tego projektu a jednocześnie uratowanie historycznego obiektu są praktycznie zerowe...

Ewa Męczyńska przyznała, iż rozważała urządzenie w murach dawnej piekarni czegoś na wzór Fabryki Trzciny, jednak po znalezieniu potencjalnego inwestora koszty adaptacji okazały się zbyt duże. Dwie firmy, które wyceniały koszt remontu budynków oceniły koszt prac od 4 do 10 mln. Spadkobiercy takimi środkami nie dysponują. Stąd m.in. pomysł na sprzedaż nieruchomości.

Dziś szanse na uratowanie jednej z dwóch zachowanych piekarni mechanicznych w Warszawie wydają się niewielkie. Cóż.. od wczoraj zaczynam się pomału oswajać z myślą i widokiem Ronda Wiatraczna bez "mojej" piekarni.
Źródło: Portal Twoja Praga
2013-10-09 20:13 629

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.