Grochowska: Chodniki zaśnieżona. Winda nie działa!

Obfity śnieg zawsze utrudnia poruszanie się i nastręcza kłopotów służbom drogowym. Do standardu należą zasypane osiedlowe alejki i niewielkie uliczki, które pługów śnieżnych nigdy nie widują. Czyste chodniki przy nich to wyłącznie dobra wola administratorów nieruchomości, który w większym lub mniejszym stopniu dbają o bezpieczeństwo mieszkańców.

O czym jednak świadczą grube warstwy śniegu nawet nie ruszone łopatą przy głównych arteriach komunikacyjnych Grochowa?

Ulica Grochowska, będąca trasą wylotową na Lublin to zapomniana część miasta. Po nocnych opadach śniegu przejście nią wymaga nie lada kondycji i butów turystycznych. No ale przejście - to jeszcze nic (oczywiście dla osób sprawnych ruchowo, bo przecież nie dla osób starszych, a już nie daj Boże poruszających się o lasce czy kulach). Przejechanie nią wózkiem - to dopiero sztuka! Rodzice małych dzieci mają nie lada problem, bo jedyną metodą przekopania się gdziekolwiek jest slalom na dwóch tylnych kołach, z przechylonym o kilkadziesiąt stopni dzieckiem i wypadających z koszyka zakupach.

Jeżeli jednak uda nam się w ten sposób dojechać nieparzystą stroną Grochowskiej np. do CH King Kross Praga, to z powrotem drugą stroną będzie już znacznie gorzej. Na szczęście jest kładka a przy niej winda lub tzw. podnośnik.

Ale ten zazwyczaj nie działa, czego dziś jako matka z dzieckiem uprawiająca ów opisany wyżej ekstremalny sport zimowy mogłam na własnej skórze doświadczyć.

Wprawdzie ten od strony Reala, z wielkimi problemami, zatrzymując się co kilka centymetrów i zgrzytając niemiłosiernie wyniósł mnie i wózek na górę ale drugi, niestety – nawet nie ruszył. W tym momencie pożałowałam, że nie przeszłam przez ulicę na wprost, jak to czynili niektórzy. Cóż, w tej sytuacji pozostawało mi balansowanie po jednym schodku z obciążeniem dzieckiem w jednej a wózkiem z zakupami w drugiej ręce. Po drodze spotkałam starszą kobietę, która zdyszana też ledwo wdrapywała się na górę. I właśnie gdyby nie owa staruszka, która wróciła, żeby mi pomóc to naprawdę nie wiem ile i jak zajęłoby mi pokonanie ok. 30 stopni.

Czy naprawdę tak trudno jest zadbać o normalny stan techniczny urządzenia, które ma służyć właśnie tym, którzy po schodach wchodzić nie mogą?

Czy ktokolwiek z osób decydujących, które chodniki mają być odśnieżone próbował kiedyś torować drogę wózkiem w kopnym śniegu?

Te pytania kieruję do osób odpowiedzialnych za utrzymanie stanu chodnika przy ul. Grochowskiej, szczególnie po jej nieparzystej stronie w okolicach pętli Gocławek (która nawiasem mówiąc również nie jest odśnieżona) jak i konserwatora i zarządcy owej kładki, która miała umożliwiać bezpieczne przemieszczanie się na drugą stronę – bo jak wiemy w odległości kilkuset metrów i z jednej i z drugiej jej strony nie ma innego przejścia dla pieszych.

A i tak, żeby dostać się do najbliższego z nich trzeba pokonać zalegający kolejnymi warstwami śnieg...

Kasia
Źródło: Portal Twoja Praga
2013-01-16 10:27 656

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.