Piątek, 19 Października 2018 - Ziemowita, Jana, Pawla

Wspomnienia po "Druciance" z Wiatracznej

Fabryczka przy Wiatracznej 15, fot. bryt.bryta
Fabryczka przy Wiatracznej 15, fot. bryt.bryta
Dokładnie 10 lat temu, na początku 2006 roku wyburzona została grochowska "drucianka", czyli przedwojenna Wytwórnia Blach Dziurkowanych "SITO" mająca swoją siedzibę od 1930 roku przy Wiatracznej 15. Dziś w tym miejscu wznosi się budynek Wiatraczna Residence.

Fabryczny Grochów

Firma założona w roku 1912 początkowo miała siedzibę przy ul. Dobrej w Warszawie. W roku 1930 przeniesiona została na Grochów do specjalnie na ten cel wzniesionych ceglanych budynków przy ul. Wiatracznej 15. Na Grochowie przed 1939 rokiem produkowano wszelkiego rodzaju sita metalowe (blachy dziurkowane) od otworów najdrobniejszych, jak 0,1 mm, używanych w przemyśle chemicznym i farmaceutycznym, do najcięższych sit stalowych, mających zastosowanie w kopalniach, kamieniołomach, przemyśle ceramicznym itp.

Obok wyrobu sit i blach dziurkowanych dla celów przemysłowo-technicznych, prowadzona była produkcja blach ażurowych o otworach ozdobnych do urządzeń grzewczo-wentylacyjnych oraz do celów budowlano-konstrukcyjnych i zdobniczych.

Burzą fabryczkę...

"Burzą starą fabryczkę sit przy ulicy Wiatracznej. Na rozbiórkę nie zezwolili ani stołeczny konserwator zabytków, ani architekt miasta. Inwestor poszedł jednak do wojewody i tam dostał zgodę.

Tu, gdzie jeszcze kilka dni temu stały ceglane budynki z początku lat 30. XX w., dziś piętrzy się góra gruzu. Koparka rozbija łyżką ściany hali produkcyjnej. Dawna wytwórnia blach perforowanych Sito przy Wiatracznej 15 znika w oczach. Ma zwolnić miejsce pod apartamentowiec wysokości pięciu do ośmiu pięter.

- To była ciekawa architektura, solidne budynki, fragment krajobrazu tej ulicy, pozostałość przedwojennej pierzei - łapie się za głowę Ewa Nekanda-Trepka, stołeczny konserwator zabytków.

O zgodę na rozbiórkę od połowy zeszłego roku zabiegał poprzedni właściciel - Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów (PIAP). By uchronić obiekt przed zburzeniem, stołeczny konserwator wpisał go do gminnej ewidencji zabytków, a właścicielowi odpowiedział, że budynki są wartościowe i powinny pozostać.

- Godziliśmy się na likwidację podłużnej hali produkcyjnej na środku działki i niskich zabudowań od ulicy Paca, ale nie dwóch budynków administracyjnych od Wiatracznej. Można je było z powodzeniem włączyć w planowaną tu zabudowę - mówi Ewa Nekanda-Trepka.

W międzyczasie zmienił się właściciel nieruchomości. Teren z fabryczką kupił znany deweloper - Marvipol - ten sam, który na Mokotowie buduje monstrualny apartamentowiec na skarpie w pobliżu zabytkowej Żółtej Karczmy. Wystąpił o zgodę na rozbiórkę do delegatury Biura Naczelnego Architekta Miasta na Pradze Południe.

- Nie dostał jej, bo budynki są w ewidencji. Wezwaliśmy Marvipol do przedstawienia nam opinii konserwatora. On na to, że nam takiej opinii nie dostarczy, bo ma własną - mówi Anna Michalska, rzecznik dzielnicy Praga Południe.

Opinię podważającą wartość fabryczki napisał prof. Andrzej Kadłuczka z Krakowa. Jego nazwisko często pojawia się ostatnio w "Gazecie Stołecznej", bo na zamówienie inwestorów chętnie dyskredytuje on warszawskie zabytki (np. kamienicę w Alejach Jerozolimskich 63, czy pracownie malarskie przy Pankiewicza 3, których nawet nie oglądał). Pod opinią podpisał się jako "rzeczoznawca ministra kultury" (rzeczywiście nim jest), czego przy prywatnych zleceniach robić mu nie wolno. Wczoraj prof. Kadłuczka stanął do wyborów na prezesa Polskiego Komitetu Narodowego ICOMOS (Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków). Bez powodzenia.

Stołeczny konserwator zamówił drugą opinię u prof. Stanisława Januszewskiego z Wrocławia, specjalisty w dziedzinie zabytków techniki. Uznał on wartość budynków przy Wiatracznej i zalecił ich ochronę.

- Odmówiliśmy Marvipolowi zezwolenia na rozbiórkę. 24 listopada 2005 r. umorzyliśmy postępowanie - mówi Anna Michalska.

Wtedy inwestor odwołał się do ustępującego wojewody Leszka Mizielińskiego i już 13 grudnia miał w ręku zgodę na zrównanie fabryczki z ziemią. Na nasze pytanie, dlaczego tak się stało, Leszek Chemperek, szef działu informacji urzędu wojewódzkiego, odpowiada, że inwestor nie musiał prosić o opinię konserwatora, bo budynki nie miały wartości zabytku.

- To konserwator był przeciwny rozbiórce? Nic mi o tym nie wiadomo. Nam żadnej opinii nie wydawał - kwituje Andrzej Nizio, wiceprezes Marvipolu." - pisał pod koniec stycznia 2006 roku Tomasz Urzykowski w Gazecie Wyborczej.

Dziś po historycznych zabudowaniach nie ma śladu. Mieszkańcy apartamentowca czy klienci znajdującego się w tym budynku sklepu Biedronka często nawet nie są świadomi co się wydarzyło 10 lat temu...
2016-02-01 20:47 1484

          

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.